02.05.2018 r.

Quo vadis ministrze Gowin? Część 1.
Nierzetelne recenzje.

Wstęp

Quo vadis ministrze Gowin? to cykl artykułów przedstawiających najistotniejsze problemy występujące w środowisku naukowym. Większość z nich pokrywa się z raportem Najwyższej Izby Kontroli z dnia 2 października 2017 r. pt. O rozwoju kadr naukowych[1]. Zgodnie z tym, co głosi raport, NIK wszczął kontrolę jednostek akademickich z powodu licznych skarg ze strony środowiska naukowego. Kontrola przeprowadzona w latach 2014-2016 objęła 9 jednostek, a badania ankietowe przeprowadzono w 143 jednostkach. Kontrola dotyczyła głównie nieprawidłowości w postępowaniach awansowych, a jej wyniki są porażające.

Raport liczy 65 stron i stanowi opis błędów oraz problemów, które powinny być rozwiązane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jak również przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów (s. 14). Wydawać by się mogło, że obecnie wprowadzana reforma szkolnictwa wyższego powinna wyeliminować wskazane w raporcie nieprawidłowości. Tym bardziej, że Ustawa 2.0 dopracowywana obecnie przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod kierunkiem ministra Jarosława Gowina, pochłonęła już z 5 milionów złotych pochodzących z kieszeni podatników![2]

Raport NIK-ukazał się w czasie, kiedy odbywały się konferencje programowe i „szeroko prowadzone konsultacje” ministra Gowina z naukowcami. Czy minister wziął pod uwagę wyniki raportu NIK-u – najwyższego organu kontroli Rzeczypospolitej Polskiej? Dla kogo i dlaczego prowadzone są kontrole oraz wydawanesą raporty NIK-u? Kto z nich korzysta? Kto kontroluje wykonywanie zaleceń NIK-u?

1. Nierzetelne recenzje a raport NIK-u

Jednym z najistotniejszych problemów w postępowaniach awansowych są nierzetelne recenzje. Można do nich zaliczyć zarówno pozytywne recenzje bardzo słabych osiągnięć habilitanta, jak i negatywne recenzje wysokich osiągnięć.

Wprawdzie w raporcie NIK-u nie dokonano analizy nierzetelności, jakich dopuszczają się recenzenci, jednak oczywistym wydaje się, że poprawność merytoryczną recenzji mogą ocenić jedynie specjaliści z danej dziedziny, a nie osoby kontrolujące uczelnie. W raporcie zaznaczony został jedynie fakt napływu do NIK-u skarg ze środowiska akademickiego, które dotyczyły między innymi nieuzasadnionych negatywnych recenzji osiągnięć kandydatów do stopnia doktora habilitowanego (s. 5).

2. Kto może być recenzentem w postępowaniach awansowych?

Obecne przepisy prawa nie określają, kto może zostać recenzentem oraz jakie powinny być kompetencje i kwalifikacje osób pełniących funkcje recenzentów. Nikt nie ocenia bezstronności recenzentów oraz dziedzin, które oni reprezentują. Nigdzie w przestrzeni publicznej nie ma wykazu osób uprawnionych do recenzowania osiągnięć w postępowaniach awansowych.

Według istniejącego prawa, jedynym warunkiem, jaki musi spełniać recenzent jest to, że musi on być osobą „o uznanej renomie naukowej, w tym międzynarodowej[3]. Problem tkwi w tym, że nikt nie określił co oznacza owa renoma. Niewielu polskich profesorów czy doktorów habilitowanych to naukowcy znani na arenie międzynarodowej. Bardzo często w postępowaniach habilitacyjnych recenzentami zostają osoby z niewielkim dorobkiem naukowym, znane tylko w macierzystej uczelni. Nierzadko recenzenci oceniają dorobek habilitanta znacznie przekraczający ich własne osiągnięcia. Znany jest przypadek habilitanta, który nie otrzymał habilitacji, pomimo że posiadał w dorobku naukowym publikacje we współautorstwie z noblistą…[4]

3. Kto bierze odpowiedzialność z nierzetelne recenzje awansowe?

Nierzetelne recenzje w postępowaniach awansowych to jedno z największych nadużyć w nauce polskiej. Recenzenci nie odpowiadają przed nikim za napisanie nierzetelnych recenzji. Recenzenci stoją więc ponad prawem. Wiedzą oni doskonale, że ich ocena jest ostateczna i niepodważalna. Profesorowie w Polsce mają prawo do swojej własnej, nawet kompletnie pozbawionej sensu opinii. Są w końcu „wybitnymi specjalistami”. Zresztą recenzent może nie być nawet specjalistą z danej dziedziny (jak wskazano wcześniej, brak jest wykazu osób – specjalistów z określonych dziedzin nauki), może nawet otwarcie się do tego przyznać, że nie zna się na ocenianych zagadnieniach, może napisać w recenzji, co „ślina na język przyniesie” i dalej nie ponosi odpowiedzialności za napisane słowa. Skutków niekompetencji recenzenta doświadcza jedynie osoba oceniana, czyli habilitant…

Doświadczenie wskazuje na to, że za nierzetelne recenzje nie biorą odpowiedzialności ani recenzenci, ani osoby ich zatrudniające, czyli rektorzy. Za nierzetelne recenzje nie biorą odpowiedzialności również członkowie komisji habilitacyjnych, członkowie sekcji CK, członkowie prezydium CK, czy przewodniczący CK. Ponadto za nierzetelne recenzje nie biorą odpowiedzialności rzecznicy dyscyplinarni przy uczelniach, członkowie Komisji do spraw etyki w nauce przy Polskiej Akademii Nauk, II Konwent Rzeczników działający przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Od nierzetelnych recenzji nie można się odwołać ani do sądu, ani do prokuratury, ani do Ministerstwa (w tym ministra Gowina), ani do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (który jest organem nadzorującym pracę CK), ani do Prezydenta[5].

Wobec tak skonstruowanego prawa osoba, która otrzymała nierzetelną, czy nawet naruszającą jej dobra osobiste, recenzję nie może zrobić absolutnie NIC. Nie ma szansy obrony przed niesłusznymi, nierzadko nonsensownymi zarzutami ze strony recenzentów i oskarżeniami zawartymi w recenzjach, które podawane są do publicznej wiadomości na stronach internetowych CK.

Czy na tym ma polegać nauka i polemika akademicka? Procedury habilitacyjne w takiej formie naruszają konstytucyjne prawa obywatelskie habilitantów, odbierając im prawo głosu oraz prawo do obrony! Częste sytuacje, gdy habilitant przewyższa swoim dorobkiem i profesjonalizmem recenzenta, kończą się nierzadko odmową nadania stopnia. Dlatego obrady komisji habilitacyjnych i rad wydziału powinny być nagrywane, bo dotychczasowy sposób sporządzania protokołów jest fałszowany (pełna analogia do orzecznictwa w sądach).

4. Na czym polegają najczęstsze nieprawidłowości recenzyjne?

Najczęstsze nieprawidłowości w postępowaniach habilitacyjnych dotyczą:

  1. Narzutu naruszenia praw autorskich osób trzecich, czyli inaczej mówiąc plagiatu. To bardzo poważne oskarżenie. Jednakże w praktyce akademickiej wystarczy wzmianka recenzenta, iż podejrzewa on, że doszło do naruszenia praw autorskich, aby komisja habilitacyjna wydała uchwałę odmawiającą nadania stopnia doktora habilitowanego. Przy czym komisja habilitacyjna podejmuje uchwałę bez uwzględniania jakiegokolwiek postępowania dyscyplinarnego czy prokuratorskiego. Osoba, której zarzucono plagiat jest w świecie naukowym od tego momentu przegrana, bowiem plagiat (nawet nieudowodniony) jest w środowisku akademickim najcięższym rodzajem nierzetelności naukowej. Posługując się tak mocnym zarzutem, de facto oszustwa naukowego, trzeba mieć niezbite, jednoznaczne, twarde i sprecyzowane dowody, gdyż zarzut ten może oznaczać naruszenie dobrego imienia podejrzanego. Ponadto zarzuty plagiatu często są formułowane gołosłownie, wybiórczo, nierzetelnie, bez precyzyjnego i jednoznacznego wskazania, w jaki sposób i w którym miejscu w twórczości habilitanta doszło do plagiatu.
  2. Zarzutu autoplagiatu, czyli powtórzeń fragmentów własnego tekstu. Ten rodzaj zarzutu jest nie tylko przejawem jawnego krzywdzenia habilitanta, ale także świadczy o niekompetencji recenzentów, którzy nie wiedzą, że takiego pojęcia w polskim prawie NIE MA! Byłoby to nielogiczne, ponieważ człowiek nie może okraść sam siebie! Można jedynie mówić o autocytatach. Problem w tym, że autocytaty są naturalnym wyrazem działalności naukowej, ponieważ świadczą o tym, że autor zgłębia dane zagadnienie i nie wystarcza mu na to przestrzeń tekstowa ograniczona do 40 tysięcy znaków. Niestety jest to kwestia nieuregulowana w polskiej nauce. Ogólnie uważa się, że autocytaty nie mogą przekraczać 30-tu procent tekstu. Ale i tego recenzenci nie wiedzą, ponieważ pochłonięci są jedynie szukaniem „haków” na habilitanta.
  3. Zarzutu dotyczącego wyników badań. Recenzent może nie zgadzać się z wynikami badań, bo jego doświadczenia są inne. Nieważne, że podana jest prawidłowa metodologia badań, obliczenia statystyczne czy wnioski badawcze. Recenzent nie zgadza się i już. Natomiast habilitant nie może odnieść się merytorycznie do stawianych mu zarzutów. W ten sposób ignorancja recenzentów wyklucza z polskiej nauki osoby utalentowane i ambitne.
  4. Pomijania istotnych osiągnięć naukowych w dorobku habilitanta. Recenzent celowo pomija osiągnięcia w dorobku habilitanta, ponieważ doskonale wie, że poza nim i komisją habilitacyjną NIKT nie ma dostępu do całości publikacji czy innych osiągnięć habilitanta. Recenzent może więc napisać, że w pracy występują braki (danych, analiz, wniosków itd.), pomimo że wszystko to zostało w publikacji podane. Ponadto często się zdarza, że recenzent wyciąga z kontekstu pracy jakiś istotny fragment, aby przedstawić go w sposób zupełnie zmieniający jego sens. Recenzent doskonale wie, że nikt (oprócz habilitanta) nie zorientuje się w dokonanej manipulacji, a habilitant jak już wcześniej wskazano, nie ma żadnych praw do obrony swojej pracy. Recenzent może błędnie używać podstawowych pojęć, stosować kolokwializmy, obrażać habilitanta itd. – „wszystkie są chwyty dozwolone”. I w ten sposób, „w imię dobra nauki polskiej” jej kapłani pozbywają się habilitanta ze środowiska.
  5. Pisania recenzji niezgodnie z prawem. Pomimo iż od nowelizacji Ustawy o stopniach i tytule minęło już 7 lat, cały czas zdarzają się recenzje naruszające przepisy nie tylko wspomnianej ustawy, ale także KPA, KPK i innych. Niektórym recenzentom ciągle się wydaje, że decydują o „niedopuszczeniu habilitanta do kolokwium”.
  6. Zamawiania recenzji pozytywnych i negatywnych. Jest to bardzo powszechny proces polegający na powoływaniu komisji habilitacyjnych na zasadzie koleżeńskiego wyboru, czyli na zasadzie „ustawiania komisji”. Wszyscy członkowie komisji znają się i telefonicznie ustalają werdykt zgodny z dziekanem. Stąd wynikają nierzetelne (fałszywe) recenzje pozytywne jak i negatywne. Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest losowanie recenzentów spośród osób uprawnionych do recenzowania.

5. Co na temat recenzji mówi Ustawa 2.0?

Analizując przygotowany pod kierunkiem ministra Gowina projekt Ustawy 2.0[6] można zauważyć, że recenzentem osiągnięć habilitacyjnych może być osoba „posiadająca aktualny dorobek naukowy lub artystyczny i uznaną renomę, w tym międzynarodową…” (art.221.4). Ponadto artykuł 225. 1. mówi o tym, że „od decyzji o odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego przysługuje odwołanie do RDN…”

Tyle o możliwościach habilitanta. Czy coś się zmieniło? Nie, nic się nie zmieniło. To samo już przerabialiśmy w obecnej Ustawie o Stopniach i Tytule. Habilitant nadal jest jedynie niemym przedmiotem w postępowaniu habilitacyjnym, a recenzenci mogą nadal (pisząc koleżeńskie recenzje) bawić się w „bożków”. Jedyna znacząca zmiana dotyczy zamiany Centralnej Komisji na Radę Doskonałości Naukowej. Problem w tym, że nikt nie wspomina, jak tą doskonałość osiągnąć.

A zatem Quo vadis ministrze Gowin? Dlaczego kontynuuje Pan politykę mafii profesorskiej, która doprowadziła do upadku polskie uczelnie i polską naukę? I w dodatku pogłębia Pan istniejące patologie, oddając pełnię władzy rektorowi oraz radzie uczelni, likwidując nawet istniejące dotychczas pozory demokracji w postaci wyboru elektorów, czy marionetkowej reprezentacji studentów w organach decyzyjnych uczelni. Wydaje Pan na to miliony polskich złotych zarobionych przez ciężko pracujących Polaków! Czy i jaką poniesie Pan odpowiedzialność, jeżeli te pieniądze okażą się zmarnowane, a uczelnie będą jeszcze bardziej podupadać?

 Joanna Gruba

[1]https://www.nik.gov.pl/kontrole/D/16/509/KNO/ [dostęp 30.04.2018 r.].
[2]https://wiadomosci.wp.pl/reforma-ktora-slono-kosztuje-ministerstwo-wydalo-juz-piec-milionow-6203327178790529a[dostęp 30.04.2018 r.].
[3]http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20030650595/U/D20030595Lj.pdf[dostęp 30.04.2018 r.].
[4]http://www.fizyka.amu.edu.pl/strona-glowna/wf/recenzje-dysertacji[dostęp 30.04.2018 r.].
[5] Przykłady odwołań od nierzetelnych recenzji habilitacyjnych skierowane do poszczególnych instytucji oraz odpowiedzi z nich otrzymane zamieszczono na stronie www.habilitacja.eu

[6]http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12303102/12458849/12458854/dokument326742.pdf [dostęp 30.04.2018 r.].

 

Dodaj komentarz

Komentarze   

+1 # Wojciech
Fakty są takie jak państwo podajecie, jesteśmy manipulowanym społeczeństwem. Pań minister, poprzez swoje wypowiedzi odnoszące się do stanów afektywnych, odwraca uwagę od istotnych spraw i zmian jakie powinny dotyczyć nasze uczelnie. Minister naukowcom podnosi poziomu adrenaliny, co interpretuje się jak strach, lęk czy panikę. Ostatecznie wszyscy boją się i są niepewni jutra.
Odpowiedz
1.png9.png8.png9.png3.png

KRS 723626
mail info@naukapolska.eu
tel. 509-237-270
nr konta 10 1020 2401 0000 0002 0524 3813