Łamanie prawa w szkolnictwie wyższym


 

Szanowni Czytelnicy!

Prawdopodobnie są wśród Was tacy, którzy znają moją historię habilitacyjną ze strony http://habilitacja.eu/index.php/anna-chudzinska-parkosadze. Kończąc narrację historii habilitacyjnej obiecałam przedstawić dalszy ciąg moich przygód. Robię to dlatego, że większość ludzi, których spotkały podobne szykany nie znajdują w sobie tyle sił, aby walczyć z chorym systemem polskich uniwersytetów oraz polskiej nauki. W ciągu dalszym tej historii pokażę Wam, że chory akademicki system jest wspierany przez prokuraturę oraz sądy. Nic zresztą dziwnego, nie od dziś wiemy, że są one nieodłączną częścią całego polskiego systemu postkomunistycznego, który za parę miesięcy zostanie dodatkowo zabetonowany przez reformę ministra Gowina. Nadejdzie bowiem epoka rektorów-Putinów, a polskie uniwersytety zamienią się poletka pańszczyźniane. Oczywiście „reforma ministra Gowina” (on sam zresztą tak ją określa) zakłada, że rektorzy są świętymi, a rada uczelni składać się będzie z chórów anielskich, aby zapewnić wszystkim dążenie do, nomen omen, doskonałości. Ostatnie określenie jest ulubionym przymiotnikiem ministra Gowina (np. Centralną Komisję ma zastąpić Rada Doskonałości, przy czym działać będzie na tych samych zasadach co CK, tj. nadal habilitant nie będzie miał żadnych praw, gdyż w postępowaniu habilitacyjnym pozbawiony jest nawet podstawowych praw obywatelskich).

Rozpocznę od sprawy, którą zakończyłam poprzedni tekst, czyli od postępowania dyscyplinarnego. Proszę zwrócić uwagę na stopień absurdalności całej sytuacji. Jest to ważne, gdyż wydaje się, że nowe ustawy w tym systemie nie są potrzebne, bo i tak, podobnie jak stare, nie będą przestrzegane. W Polsce rządzi niepisane prawo „sobiepaństwa” – ten, kto ma władzę ma zawsze rację. Szkoda tylko, że to sobiepaństwo utrzymywane jest z pieniędzy ciężko pracujących podatników.

Postępowanie dyscyplinarne

Przypomnę, że postępowanie wyjaśniające wszczęte zostało w marcu 2016 roku z naruszeniem prawa – pismo informujące mnie o wszczęciu postępowania przeciwko mojej osobie zostało mi podrzucone do sekretariatu pod koniec marca (a postępowanie nie mogło być wszczęte później jak 9 marca) bez daty na kopercie. Formalnie już ta okoliczność podważa zasadność prowadzenia tego postępowania. Na bezprawne przedłużanie postępowania wyjaśniającego wpłynęła ta okoliczność, że tajemniczy ktoś zadecydował, aby przedłużać je tak długo jak będzie się toczyło moje postępowanie habilitacyjne, aby na podstawie podejrzenia mnie o popełnienie plagiatu odmówić mi stopnia doktora habilitowanego i zwolnić z pracy. Wspomnę jedynie, że łączenie postępowania habilitacyjnego i postępowania wyjaśniającego jest bezprawne.

Postępowanie wyjaśniające toczyło się z naruszeniem wszelkich procedur od marca 2016 do 31 marca 2017 roku, kiedy to pan rzecznik Rafał Sikorki skierował wniosek do Komisji Dyscyplinarnej UAM w Poznaniu o ukaranie mnie karą nagany. Pan rzecznik wiedział wtedy, że straciłam pracę i jestem na zwolnieniu chorobowym. Tym niemniej prawo o szkolnictwie wyższym dawało mu możliwość prowadzenia postępowania dyscyplinarnego nawet w sytuacji, gdy nie byłam już pracownikiem UAM. I pan rzecznik nie omieszkał skorzystać z tej możliwości. Moralną ocenę tej decyzji pozostawiam Państwu.

Komisja Dyscyplinarna procedowała moją sprawę przez następny rok! Zakończyła ją – właściwie to nie wiadomo kiedy, bo na orzeczeniu brakuje daty! – prawdopodobnie pod koniec marca 2018 roku. Z tekstu orzeczenia można jedynie wywnioskować, że decyzja o wyroku zapadła podczas rozprawy 13 marca 2018 roku. Chronologia wygląda w sposób następujący: postępowanie wyjaśniające trwało od (?) marca 2016 r. do 31 marca 2017 roku (1 rok), postępowanie dyscyplinarne od 31 marca 2017 do (?) 13 marca 2018 roku (1 rok) – czyli razem dwa lata! Ponieważ skierowałam odwołanie od decyzji komisji dyscyplinarnej UAM do Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego w końcu kwietnia br., to razem może się zebrać trzy lata, bo Rada ma rok czasu na rozpatrzenie mojego odwołania.

A teraz wyrok. Komisja dyscyplinarna UAM stwierdziła, że jestem winna popełnienia przewinienia dyscyplinarnego i ukarała mnie upomnieniem. Jaki stąd wniosek – że to postępowanie nie powinno było być wszczęte, gdyż według art. 144. 2a Prawa o szkolnictwie wyższym z dnia 27 lipca 2005 r.: „Postępowanie wyjaśniające nie może być wszczęte po upływie pięciu lat od popełnienia czynu, z zastrzeżeniem że jeżeli czyn zawiera znamiona przestępstwa, (…)”. Artykuł był opublikowany w 2008 roku, a postępowanie wyjaśniające było wszczęte w 2016 r.

A teraz najlepsze. Wyrok opiera się na dwóch nieprawdziwych przesłankach. Po pierwsze, w orzeczeniu stwierdzono, że sporny artykuł z 2008 roku został przeze mnie wskazany jako podstawa do uzyskania stopnia naukowego, czyli jako podstawa do ubiegania się przeze mnie o stopień doktora habilitowanego. Co jest kłamstwem, które można szybko zweryfikować sprawdzając treść mojego wniosku, czy też autoreferat opublikowany na stronach CK: http://www.ck.gov.pl/promotion/id/4082/type/l.html.

Podstawą do ubiegania się przeze mnie o stopień doktora habilitowanego był cykl artykułów pt. Problemy interpretacji „fantastycznej” prozy Michaiła Bułhakowa ze szczególnym uwzględnieniem powieści „Mistrz i Małgorzata”. Rozumiem, że w ten sposób komisja próbuje znaleźć prawne uzasadnienie dla bezprawnego łączenia mojego postępowania wyjaśniającego z postępowaniem habilitacyjnym.

Po drugie, komisja obwiniła mnie, że w spornym artykule z 2008 r. nie wskazałam twórcy oraz tytułu utworu źródłowego, co jest również nieprawdą, gdyż uczyniłam to w przypisie 5 na str. 201 spornego artykułu. Nadmienię jedynie, że poświadczenie nieprawdy jest przestępstwem z art. 271 § 1. Kodeksu karnego (Dz.U. 1997 Nr 88 poz. 553 USTAWA z dnia 6 czerwca 1997 r.):

Mogłabym jeszcze długo pisać o podobnych niedociągnięciach w orzeczeniu komisji dyscyplinarnej, ale wymagałoby to wielkiej Państwa cierpliwości, której nie chcę nadużywać. Dodam jedynie, że 12 września 2017 roku skierowałam do Prokuratury Krajowej skargę na przewlekłość postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego oraz skargę na naruszenia w ich procedowaniu. Jaki jest tego efekt? – Prokuratura Krajowa przekazała tę sprawę do procedowania komisji dyscyplinarnej UAM w Poznaniu! I w ten sposób komisja dyscyplinarna UAM jest sędzią we własnej sprawie! Nic więc dziwnego, że do dzisiaj nie mam żadnych informacji odnośnie prowadzonego (?) postępowania w tej sprawie.

Odwołanie do Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Jako komentarz do powyższej sprawy dyscyplinarnej dodam, że wszystkie dokumenty z postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego wysłane zostały zgodnie z procedurami do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wniosek stąd, że minister Jarosław Gowin nie mógł nie wiedzieć o tej sprawie!

Pisma do rządu

O nadużyciach i naruszeniach prawa w moim postępowaniu habilitacyjnym oraz postępowaniu wyjaśniającym napisałam w pismach do ministra Jarosława Gowina, Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobry i ówczesnej premier Beaty Szydło.

Z MNiSzW otrzymałam odpowiedź, w której wyrażone jest przekonanie, że nikt nie widzi powodu do niepokoju, gdyż wszystko jest w porządku, a jak mam jakieś pretensje natury prawnej, to są odpowiednie organy, które je powinny rozwiać. Z Kancelarii Rady Ministrów, w imieniu premier Beaty Szydło, otrzymałam zapewnienie, że organ ten zainteresuje się moją sprawą. Niestety jak dotąd nie mam dowodów tego zainteresowania. Nikt więcej mi nie odpisał – ani Jarosław Kaczyński, ani Zbigniew Ziobro.

No cóż, jak Michaił Bułhakow napisał swój list do rządu z dnia 28 marca 1930 roku (czytaj: do Stalina), to miał lepsze rezultaty – otrzymał pracę w Moskiewskim Teatrze Artystycznym i możliwości kontynuacji działalności twórczej.

Zawiadomienia do prokuratury

W tym miejscu powinnam dodać w charakterze uzupełnienia, że „pisma do rządu” napisałam i wysłałam po uprzednim skierowaniu zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw do Prokuratury Krajowej. Niestety nie mogę podawać szczegółów, aby nie narażać się na pozwy o naruszenie dóbr osobistych. Jak się nietrudno domyślić zawiadomienia te dotyczyły naruszeń prawa w procedowaniu mojego postępowania habilitacyjnego. W zawiadomieniach zaznaczyłam nie tylko artykuły kodeksu karnego oraz kodeksu postępowania karnego, których dotyczą naruszenia, ale dostarczyłam dowody tych naruszeń. Wszystkie zawiadomienia skierowałam do Prokuratury Krajowej, uzasadniając to swoim przekonaniem, że jeżeli wyślę je do Prokuratury Rejonowej lub Okręgowej, to sprawy te zostaną umorzone.

Prokuratura Krajowa skierowała jednak zawiadomienia do Prokuratury Rejonowej i okazało się, że niestety miałam rację! Pani prokurator umorzyła jednym pismem wszystkie sprawy, stwierdzając, że „czyn z art. (…) ust. (…) ustawy o (…) w zw. z art. (…) kk - na zas. art. (…) pkt (…) kpk – (…), że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”. W rezultacie, wszystkie zawiadomienia dotyczyły czynów nie zawierających znamion czynu zabronionego. A co najistotniejsze – pani prokurator nie przesłuchała ani jednej osoby, nie zgromadzała żadnego dokumentu, jednym słowem nie zrobiła NIC! Znalazłam adwokata i skierowaliśmy zażalenie do sądu na postanowienie prokuratorskie. Niestety z tym samym rezultatem.

Jeżeli ktoś ma wątpliwości, w jakim kraju żyjemy, to po moich doświadczeniach i ich prezentacji w niniejszym tekście, już ich mieć nie powinien. Łatwo jest siedzieć i narzekać, albo wprost przeciwnie, twierdzić, że „nie jest tak źle”. Proszę Państwa, dokonałam tej operacji na własnym ciele, aby samej się przekonać, w jakim kraju przyszło mi żyć i czy się opłacało głosować na PiS. Wyjaśniłam jedno i drugie. Więcej na PiS nie zagłosuję! Zajmują się oni jedynie pokazowymi procesami w celach propagandowych. Bezprawie w Polsce ich albo nie obchodzi, albo są wobec niego bezsilni. PiS zaakceptował i przyjął Ustawę 2.0! I to są fakty.

Jako puentę do tej części zaprezentuję Państwu rzecz arcyciekawą.

W roku 2009 opublikowałam jako redaktor monografię zbiorową pt. Kultury wschodniosłowiańskie – oblicz i dialog. Rosja. Ukraina. Białoruś. Kilka lat później w moim instytucie, ku mojemu zdziwieniu, pojawiło się czasopismo o tym samym tytule, szatą graficzną, koncepcją, opracowaniem technicznym. Tylko nazwisko redaktora na stronie tytułowej było inne, inny był także autor projektu okładki i moja monografia zbiorowa stała się czasopismem. To na tyle… Poniżej zamieszczam okładki i strony tytułowe:

Plik ze skanami okładek publikacji

Plik ze stronami tytułowymi

Link do czasopisma: http://wkn.amu.edu.pl/?page_id=4 .

No comments.

Proszę Państwa, minister Gowin i o tym wie!

Odwołanie skierowane do Centralnej Komisji

W tym miejscu jeszcze raz nawiązuję do mojej sprawy przedstawionej na stronie internetowej http://habilitacja.eu/index.php/anna-chudzinska-parkosadze, na której znajdziecie Państwo moje odwołanie do CK. Przedstawię Państwu dalsze losy mojego postępowania habilitacyjnego.

W kwietniu 2018 roku minęło 3 lata od rozpoczęcia procedowania mojego postępowania habilitacyjnego. W lutym br. minął ustawowy termin przeznaczony na rozpatrzenie mojego odwołania przez CK. Gdy 2 marca br. zadzwoniłam do sekcji humanistycznej z zapytaniem, kiedy mogę oczekiwać odpowiedzi, to usłyszałam, że moje odwołanie „może będzie” rozpatrywane na prezydium kwietniowym. Przy okazji dowiedziałam się, że powołano dwóch superrecenzentów. Bardzo mnie to zaskoczyło, ponieważ otrzymałam dwie bardzo pozytywne recenzje habilitacyjne i jedną negatywną, która jest bardzo emocjonalna i obraźliwa dla mnie oraz brakuje w niej uwag merytorycznych. Niestety od razu zrozumiałam, w jakim kierunku rozwija się sprawa mojego odwołania. Panowie w CK stwierdzili, że udowodnią bezczelnej babie, że profesor Klimowicz miał rację. Napisałam więc pismo do przewodniczącego CK profesora Kazimierza Furtaka oraz do premiera Mateusza Morawieckiego jako zwierzchnika CK. Poniżej zamieszczam oba pisma:

 Pismo do przewodniczącego CK z dnia 5 marca br.

Pismo do premiera z dnia 6 marca br.


Dnia 15 marca br. otrzymałam pismo z Kancelarii Rady Ministrów, w którym zawiadamiano mnie o tym, że Dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich „zwrócił się z prośbą” do CK „o pilne rozstrzygnięcie sprawy i udzielenie odpowiedzi zainteresowanej”.

I CK odpowiedziało mi na moje pismo:

Pismo CK z dnia 28 marca br.

W piśmie oświecono mnie co do tego, że CK nie obowiązują żadne terminy oraz przepisy KPA, a postępowanie odwoławcze przeprowadzane przez ten organ „jest jednym z najbardziej skomplikowanych modeli postępowań w polskim modelu prawnym”. Poza tym postępowanie odwoławcze prowadzone przez CK polega na skrupulatnym zgromadzeniu materiału dowodowego, czyli zebraniu opinii dwóch recenzentów. Przy czym poinformowano mnie przy okazji, że pierwsza suprrecenzja jest negatywna. Już sam ton tego pisma stawia do pionu.

Po otrzymaniu pisma zadzwoniłam do sekcji humanistycznej CK, aby poprosić o przysłanie mi tej suprrecenzji. Odpowiedziano mi, że jest to niemożliwe. Mało tego, że ktoś anonimowy będzie mnie obsmarowywał, to jeszcze nie tylko nie mogę się odnieść do tej recenzji, ale nawet nie mogę się z nią zapoznać! I tu oczekiwała na mnie niespodzianka, bo okazało się, że mogę napisać wniosek o przysłanie mi superrecenzji i wtedy zostaną mi one nadesłane. Napisałam więc wniosek o przysłanie mi tych superanonimek. A oprócz tego wystosowałam następne pisma do przewodniczącego CK oraz premiera Morawieckiego.

 Pismo do przewodniczącego CK z dnia 12 kwietnia br. Pismo do premiera z dnia 12 kwietnia br.

 Jak dotąd nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Dnia 14 maja br. zadzwoniłam do sekcji humanistycznej CK i dowiedziałam się, że nadeszła druga suprrecenzja. Tym niemniej nie powiedziano mi czy jest negatywna (prosiłam tylko o potwierdzenie) i dowiedziałam się, że moje odwołanie, bez względu na to, że wszystkie „dokumenty” zostały już zgromadzone, będzie rozpatrywane na prezydium CK we wrześniu! Na moje pytanie dlaczego dopiero we wrześniu, skoro i tak przekroczono wszystkie możliwe terminy, usłyszałam, że odwołań do rozpatrzenia mają tak dużo, że się nie wyrabiają. Co to mnie obchodzi? Na dwumiesięczne wakacje oczywiście wybierają się wszyscy członkowie CK. W firmie prywatnej byłoby to nie do pomyślenia! Wniosek stąd płynie prosty – moje postępowanie habilitacyjne będzie trwało 3 i pół roku! Ciekawe jakie przepisy prawne to dopuszczają? Ja takich nie znalazłam.

Oto kulisy bezprawia w nauce polskiej i na polskich uczelniach!

Minister Gowin zrobi z tego ciasta pyszny placek upieczony w foremce Ustawy 2.0!

Życzę smacznego!

Anna Chudzińska-Parkosadze

 

 

Dodaj komentarz

1.png9.png8.png9.png2.png

KRS 723626
mail info@naukapolska.eu
tel. 509-237-270
nr konta 10 1020 2401 0000 0002 0524 3813