Ustawa Społeczna jest próbą uregulowania tylko jednej z wielu sfer systemu wyższych uczelni w RP. Problem awansu naukowego nauczycieli akademickich jest jednak jedną z kluczowych kwestii tego systemu a zasady, na których musi się on opierać powinny być jednoznaczne, przejrzyste i uczciwe.

Ustawie Społecznej powinny towarzyszyć także regulacje dotyczące innych ustaw. Po pierwsze, niezbędna jest ustawa o publikacjach naukowych. Jeżeli polska nauka ma się rozwijać, to powinna przestrzegać najwyższych standardów w tej dziedzinie. Listy ministerialne i parametryzacja to za mało. Jeżeli czasopisma utrzymywane są z funduszy budżetowych, to należy wprowadzić kadencyjność redaktorów naczelnych oraz zespołów redakcyjnych. Przy Ministerstwie powinna działać jednostka, do której będzie można zgłaszać nieprawidłowości w zarządzaniu i prowadzeniu działalności czasopisma (np. niedotrzymywanie terminów, które również powinna ustalić ustawa, wysyłanie negatywnych recenzji, na które autor powinien mieć możliwość odpowiedzi, a jego argumenty powinny być brane pod uwagę; brak odpowiedzi na pisma autora). Udowodnione nieprawidłowości powinny nieść za sobą konkretne konsekwencje (np. zmniejszenie punktów na liście ministerialnej). Należy skończyć z tym, że w punktowanych czasopismach publikowane są teksty pokonferencyjne, które powinny być zamieszczane w monografiach wieloautorskich. Dla takich monografii należy przygotować listę wymogów i punktację, którą będzie można przyznać takiej monografii indywidualnie. Natomiast pomysły dotyczące monografii naukowej dopuszczającej 2 lub 3 autorów przy objętości 6 arkuszy wydawniczych są karykaturą monografii naukowej i nie w tym kierunku należy podążać w procesie odbudowy polskiej nauki.

Po drugie, niezbędna jest ustawa regulująca finansowanie wyższych uczelni. Jeżeli przyjrzymy się liderom na liście szanghajskiej, to zauważymy, że są to uczelnie, na których studiowanie jest płatne. Uczciwą wydaje się zasada – tyle autonomii, ile samofinansowania. Uczelnie nie mogą otrzymywać środków z budżetu i nie być przy tym kontrolowane. Uczelnie nie mogą być swoistymi autonomicznymi państewkami w RP. To co oddala najbardziej polskie uczelnie od liderów światowych to przede wszystkim taki właśnie ustrój.

Coraz bliższy wydaje się moment, kiedy i tak będzie trzeba rozważyć wprowadzenie opłat za studia. Uzależnione to jest nie tylko sposobem finansowania uczelni i potrzebą ustawowego pobudzenia realnej konkurencji pomiędzy uczelniami, ale także poziomem edukacyjnym, jaki reprezentują sami studenci. Dzisiaj, żeby dostać się na studia nie trzeba mieć wysokiej punktacji na świadectwie czy punktacji uzyskanej z testów maturalnych. To, że uczelnie są zmuszone przyjmować każdego, kto chce chociaż jeden semestr sobie postudiować, także obniża poziom uczelni. Należy wprowadzić limity przyjmowania studentów, a obecny limit - 13 studentów na jednego nauczyciela akademickiego budzi duże wątpliwości Będzie to możliwe, gdy wprowadzi się opłatę za studia. Opłata nie musi być wysoka, ale powinna zawierać element motywujący. Jedną z możliwości jest uzależnienie wysokości czesnego od wyników studenta – najpierw podstawą wyliczenia będzie punktacja przy rekrutacji na studia, a następnie – punktacja wynikająca z wyników studenta uzyskanych po każdej sesji egzaminacyjnej w kolejnych semestrach. Jeżeli przyjąć, że czesne wynosiłoby 400 zł za miesiąc, to opłaty można wyliczyć w następujący sposób:

- od 86% - 100% uzyskanych – 0 zł,

- od 85% - 76% uzyskanych – 150 zł,

- od 75% - 66% uzyskanych – 200 zł,

- od 50% - 65% uzyskanych – 400 zł.

Konieczne jest również stworzenie systemu monitorowania karier zawodowych absolwentów uczelni, by na tej podstawie prognozować rozwój określonych kierunków studiów.

I po trzecie, należy podnieść wynagrodzenia dla pracowników naukowych. Jeżeli mają oni podlegać weryfikacjom, to każdy awans (każdy dodatkowy wysiłek) musi się łączyć z odpowiednią gratyfikacją. Tak jest w innych zawodach i w firmach prywatnych. Ludzie podejmują dodatkowy wysiłek po to, aby uzyskać dodatkową gratyfikację. Na uczelniach jest na razie inaczej – awans zawodowy jest szantażem – jeżeli pracownik nie uzyska stopnia doktora habilitowanego, to mimo że jego dorobek i doświadczenie są przydatne na uczelni, jest on zwalniany. Wysokość wynagrodzenia powinna rosnąć wraz z każdym uzyskanym stanowiskiem. Można to przedstawić w następujący sposób:

- asystent – 120% średniej krajowej,

- adiunkt – 180% średniej krajowej,

- profesor – 270%średniej krajowej.

Wymagania naukowe i organizacyjne na poszczególne stopnie awansu powinny być odpowiednio wynagradzane.

To są jedynie propozycje uregulowań prawnych, które są niezbędne w procesie reformowania polskich uczelni. Zbyt wiele środków budżetowych zostało wydanych na reformę szkolnictwa wyższego, aby miała być ona nadal powierzchowna i nieefektowna.

 

 

 

1.png9.png8.png9.png2.png

KRS 723626
mail info@naukapolska.eu
tel. 509-237-270
nr konta 10 1020 2401 0000 0002 0524 3813